Rusz się! i powiedz stanowcze NIE! depresji.














Depresja choroba dzisiejszych czasów, pokłosie stresującego i siedzącego trybu życia, nie ona jedyna zbiera swoje żniwo.
Dzisiaj wezmę ją jako przykład, ponieważ widzę, jak ludzie się szamoczą, w amoku szukając ratunku w lekach i terapiach ( nie chcę tutaj pisać o tym, że są złe i zbędne w uzasadnionych, trudnych sytuacjach, na pewno się przydają).

Ruch jest naturalnym antydepresantem, powoduje wydzielanie neuroprzekaźnika serotoniny i endorfin, czyli hormonów, które dają nam szczęście, natomiast antydepresanty zawierają czynniki, które mają wydłużać działanie serotoniny w zaburzeniach jej wydzielania. 
Dlatego jeśli czujesz się przygnębiony wyjdź na spacer, przejdź się chociaż powolutku nóżka za nóżką. 

Co? Jaki spacer, jakie powolutku, jaka nóżka?

Jeśli masz 90 lat ( dla niektórych 90-cio latków, to co za chwilę napiszę może być obraźliwe) i rzeczywiście spacer to dla ciebie ogromny wysiłek, to może wtedy to podziała. 
Ruch i aktywność jaką podejmujemy musi sprawiać nam trudność, powinien powodować delikatną zadyszkę i przyspieszenie tętna.

Przyzwyczailiśmy się do wygód, aby się nie spocić, aby się nie zmęczyć, aby kostki nie skręcić, aby tylko zakwasów nie dostać bo.... 

Bo co?

Tak bardzo odzwyczailiśmy się od bólu, od dyskomfortu, bo na wszystko mamy leki, tabletki, wspomagacze. Jak boli głowa, noga, ząb, kręgosłup, bierzesz tabletkę i nie zastanawiasz się nawet dlaczego boli, bo już przestało. 

I kiedy nagle pojawia się mały malutki problem, nie zauważasz tego, a on rośnie i nagle nie wiesz jak to się stało, że zrobił się taki wielki, nie możesz sobie z nim poradzić, nie wiesz nawet od czego się zaczęło. 

Ale ja Ci powiem! Od tego jest przecież ten blog :)

Zaczęło się, gdy dla wygody, usiadłeś/aś w fotelu zamiast pójść do sklepu za rogiem na zakupy. Zamówiłeś/aś jedzenie do domu, aby odpocząć. Kolejnego dnia i następnego. Przestałeś chodzić do śmietnika za rogiem aby wyrzucić śmieci, bo kartony po zamówionym jedzeniu nie psują się i nie śmierdzą, tak jak odpadki po przygotowanym jedzeniu.
Zapomniałeś już jak to jest zejść i wejść po schodach, a czasem nawet zbiec w pośpiechu, bo teraz jest Ci już wszystko jedno czy się spóźnisz. Wciskasz guzik i czekasz, patrząc się w punkt. I co raz więcej jest tych punktów. Zawieszasz się w pracy, w samochodzie, w wannie, a czas płynie. Znajomi pytają czy wszystko w porządku, a Ty udajesz, że gra dopóki nie pękniesz, dopóki Twój organizm nie powie dość tego! 

Czy możemy temu zapobiec?

Pewnie, sama miewam gorsze dni, kiedy nic się nie chce, ale wiem, że jak zmuszę się aby wcisnąć buty na nogi, poniosą mnie do krainy uśmiechu i radości. 
Jeśli tylko uda mi się podskoczyć dwa razy nad krawężnikiem, dobiec do winkla i odetchnąć pełną piersią, to uratuje swój dzień. Czy to, co czytasz wydaje Ci się głupie, śmieszne, dziecinne?

A powiedz mi, kiedy człowiek dorosły jest szczęśliwy? 
Właśnie wtedy, kiedy pielęgnuje swoje wewnętrzne dziecko. 
Czy dorosłemu zostały już tylko obowiązki, poważna mina i powściągliwy uśmiech?
 Ja kocham moje wewnętrzne dziecko, do tego stopnia, że obnoszę się z nim na zewnątrz bardzo często. Dzięki temu, korzystam z naturalnego ruchu, pielęgnuję to, co dała mi matka natura, śmieję się z tego co inni uważają za smutne i żyję, bo dostałam już trzecią szansę i wiem, że nie mogę jej zmarnować!


Wiola


P.S. Trochę wiedzy! Chcesz odpocząć, wyjdź do parku. Naukowcy udowodnili, że mózg człowieka znacznie lepiej odpoczywa w naturze, już samo patrzenie na obrazki natury, przynosi pozytywne efekty.


Komentarze